12/11/2011

Artefactum - Foxgloves & Bluebells (2011)



Po skandalicznym zastoju jedziemy dalej. Dziękuję za zmotywowanie mnie do dalszego pisania autorowi Rękopisu znalezionego w Arkham.



Nie da się ukryć, że wyczekiwałem kolejnego album Merissy d'Erlette i opłacało się czekać.
Kolejny raz dzięki muzyce tej utalentowanej pani przeniosłem się w oniryczny świat magii. Tym razem oprócz charakterystycznej dla Artefactum atmosfery alchemii pojawia się bardzo dużo odniesień do natury, do zamglonej polany zagubionej w jakimś tajemniczym lesie. Merrisa kolejny raz bardzo przekonująco inwokuje zaklęcia, czasem nuci kołysanki. Marzę wręcz o tym, żeby zobaczyć film lub chociaż teledysk ilustrujący tę przejmującą muzykę...


Nazwisko pana Kinga wśród zaproszonych gości do czegoś przecież zobowiązuje. Andrew King zaprezentował się jak zwykle olśniewająco, zupełnie przyćmiewając swoim głosem wszystkie inne dźwięki w Of subterranean Inhabitants. Pozostali goście, czyli The Soil Bleeds Black i Dawn & Dusk Entwined również dołożyli przyzwoitą cegiełkę do najnowszej płyty naszej rodaczki. La belle Dame sans Merci jest utworem utrzymanym w klimatach folkowo- średniowiecznych, chociaż bębny wykazują pewne zainteresowanie swoimi wojskowymi kuzynami. Swoją drogą fenomen popularności muzyki eksperymentalnej w naszym kraju jest ciekawym tematem do poruszenia w jakiejś pracy socjologicznej/kulturoznawczej.


Foxgloves & Bluebells jest bezapelacyjnie najbardziej dojrzałym albumem w dorobku Artefactum. Doskonałej oceny krążka nie zepsuł nawet strasznie męczący mnie utwór Oraisons mauvaises, którego negatywny odbiór jest jak sądzę, moją prywatną fanaberią. Na uwagę zasługuje bardzo ładna, idealnie pasująca do zawartości płyty okładka.


Płyta ukazała się nakładem włoskiego labelu Old Europa Cafe i polskiego Ur Muzik.
Tradycyjnie zachęcam do zakupy płyty, moja jest już w drodze!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz