8/05/2013

Gawith Hoggarth Ennerdale czyli mydlanka z krainy jezior

Wpis jest owocem współpracy z trafiką fajkowo.pl której serdecznie dziękuję za przesłanie mi niniejszego tytoniu do degustacji.

Kilka lat temu z dużym upodobaniem spaliłem puszkę tytoniu Samuel Gawith Grousemoor. Szukając informacji o tym tytoniu natrafiłem na informację, że należy do rodziny "mieszanek mydlanych". Przez długi czas myślałem, że nie ma możliwości zakupu w Polsce innej "mydlanki", sytuacja uległa zmianie kiedy w sklepie fajkowo.pl pojawiła się szeroka oferta tytoni ze stajni Gawith Hoggarth.

Na wstępie wypada wyjaśnić czym są mieszanki mydlane. Potocznie nazywa się tak tytonie pochodzące z regionu Lakeland, krainy jezior, gdzie swoje siedziby mają firmy Samuel Gawith i Gawith Hoggarth. Mieszanki te charakteryzują się delikatną, kwiatową wonią. Nie jest to zapach chemiczny, tak jak w przypadku wielu tańszych mieszanek o aromacie wiśniowym czy waniliowym, subtelność pozwala wierzyć w bardziej naturalną metodę aromatyzowania. Zapach z puszki kojarzy mi się z pomadką ochronną, której używam zimą (taka z flagą Norwegii) i skojarzenie to utrzymuje się u mnie od wielu lat. Na koniec należy dodać, że mydlanki zbierają skrajne opinie. Rekomendacją niech będzie fakt, że zasadniczo palę tylko mieszanki angielskie z Latakią, tytoni aromatyzowanych zaś w ogóle. Wyjątkiem są właśnie dziwaczne mieszanki z krainy wielkich jezior.

Jaki jest Ennerdale? Po otwarciu puszki najpierw zwróciłem uwagę na jasne płaty sprasowanego tytoniu (flake), zapach doszedł do mojego nosa dopiero po chwili. W składzie mamy Wirginię i trochę Burleya. Zapach z puszki? Wiosenny, kwiatowy (fiołek?), lekko cytrusowy. Niektóre z rodziny perfumów szyprowych przywołują u mnie podobne skojarzenia.

Rozdrabniam płatek, luźno nabijam fajkę, odpalam zapałkę, zasysam łapczywie powietrze, przybijam żar stopką ubijacza, rozpalone. Od samego początku dym jest stosunkowo (zwłaszcza jak na Wirginię) chłodny, mimo palenia tytoniu aromatyzowanego nie zauważyłem nadmiaru kondensatu. W smaku wirgniowo słodki, gdzieś przebijają się nuty cytrusowej kwaskowatości a zarazem orzeźwienia, oczywiście trochę orzechów i wanilii. Moc raczej średnio-niska, chociaż mam wrażenie, że zawartość nikotyny podkręca dodatek Burley'a.

Na pewno nie jest to tytoń dla zupełnie początkującego fajczarza, ale może być świetnym wstępem do mieszanek mydlanych i ogólnie "ambitnych aromatów". Mimo bycia zadeklarowanym miłośnikiem latakii szczerze polubiłem Ennerdale, który na pewno jest ciekawszą pozycją niż przywoływany na początku Grousemoore. Polecam jako doskonały tytoń na lato, dla palaczy duńskich aromatów jako aromatyczną zagadkę, dla latakiowców ku refleksji, że mieszanka aromatyzowana (nie latakią) może być tytoniem najwyższych lotów.

Wyżej wzmiankowany tytoń możecie nabyć oczywiście na fajkowo.pl.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz